czyli: masz 3 sekundy… albo misja spalona
Są nagłówki na LinkedInie, które przyciągają uwagę od razu. I są takie… „Specjalista ds. czegoś w czymś dla kogoś.”
I wtedy scrollujesz dalej.
Bo nagłówek to nie miejsce na opis stanowiska. To miejsce na decyzję: czy ktoś kliknie w Twój profil – czy nie.A większość nagłówków wygląda jakby była pisana na autopilocie.
„Manager z doświadczeniem”
„Ekspert w budowaniu relacji”
„Pomagam firmom rosnąć”
Tylko… co to właściwie znaczy? Dobry nagłówek robi 3 rzeczy:
1. Mówi, co robisz — konkretnie
Nie ogólnie. Nie „strategicznie”.
Tylko tak, żeby ktoś od razu wiedział z czym do Ciebie przyjść.
Zamiast:
Pomagam organizacjom rozwijać potencjał
lepiej:
Pomagam firmom wdrażać komunikację wewnętrzną, która realnie angażuje pracowników
2. Pokazuje wartość
Ludzi nie interesuje Twoje stanowisko.
Interesuje ich efekt.
Czyli: co się zmienia dzięki Tobie.
3. Zatrzymuje scrolla
Nagłówek to billboard.
Masz jedno zdanie.
I tłum ludzi, który scrolluje.
Albo ktoś się zatrzyma.
Albo znikasz w tłumie „specjalistów ds.”
Nie chodzi o to, żeby być „kreatywnym na siłę”.
Chodzi o to, żeby być czytelnym i zapamiętywalnym.
Na start sprawdź:
– czy Twój nagłówek mówi, co konkretnie robisz,
– czy widać w nim wartość dla odbiorcy,
– czy wyróżnia się na tle innych,
– czy brzmi jak Ty, a nie jak opis stanowiska z ogłoszenia.
Bo nagłówek to często jedyne, co ktoś przeczyta.
I jeśli tam nie ma konkretu reszta profilu może w ogóle nie dostać swojej szansy.
Twoja misja:
napisać nagłówek, który sprawia, że ktoś chce kliknąć „zobacz profil”.
Pytanie na dziś:
Twój nagłówek zatrzymuje… czy jest tylko kolejnym elementem tła?

No responses yet